Wywiad z Bartoszem Niedaszkowskim (Yoga & Ayurveda 4/2015)

Wywiad pierwotnie ukazał się na łamach magazynu YOGA & AYURVEDA NR 4/2015 : „Lecznicze oblicze jogi – nauczyciel jogi i fizjoterapeuta Bartosz Niedaszkowski przedstawia swoje podejście do terapii. Poznaj połączenie idei ćwiczeń jogi z wiedzą i standardami współczesnej rehabilitacji medycznej.”

BartekBartosz Niedaszkowski

Jestem fizjoterapeutą i terapeutą jogi. Joga towarzyszy mi już blisko 20 lat. Zawdzięczam jej wszystko, ale moją prawdziwą pasją jest fizjoterapia. W moim podejściu do terapii łączę ideę ćwiczeń jogi z wiedzą i standardami współczesnej rehabilitacji medycznej. Jestem również zaangażowany w badania nad efektami fizjologicznymi ćwiczeń jogi i szkolenie fizjoterapeutów w dziedzinie terapii jogą.

Czy w Twoim życiu najpierw pojawiła się joga czy fizjoterapia?

Najpierw była joga. Od czasów licealnych czułem do niej pociąg. Wtedy jednak nie znałem nikogo, kto mógłby mnie nauczyć tych technik. Starałem się różne rzeczy robić sam. Eksperymentowałem z różnymi książkami i artykułami, które w tym czasie zaczęły się ukazywać na rynku. Wykonywałem nieregularnie proste asany i techniki relaksacyjne połączone z medytacją. Zainteresowałem się np. psychologią zorientowaną na proces Arnolda Mindella. W swoich publikacjach wielokrotnie powoływał się on na jogę i opisywał różne techniki. Oczywiście lata licealne były dla mnie głównie czasem beztroski – imprezy, wyjazdy, gra w zespole rockowym były ważniejsze niż regularne ćwiczenia jogi. Poza tym bałem się wchodzić w jogę głębiej na własną rękę. Mobilizacją do poszukania nauczyciela był wypadek samochodowy, jaki przytrafił mi się w klasie maturalnej. To była trauma. Ledwo przeżyliśmy, a ja pokiereszowany fizycznie i psychicznie byłem całkowicie rozbity. Zdemontowany, jak to się mówi. Wtedy moja dziewczyna znalazła ulotkę jedynej w tym czasie szkoły jogi w Warszawie, czyli Akademii Hatha Jogi Sławka Bubicza. Trafiłem tam i wsiąkłem na dobre. W ciągu dwóch lat dzięki ekstremalnie intensywnej praktyce jogi zmieniłem swoje życie. Pokonałem lęki, a moje ciało zaczęło ze mną współpracować. Nic mnie już nie bolało. Zacząłem też uczyć jogi dzięki Sławkowi. Fizjoterapia przyszła dużo później.

Yoga Medica to nazwa ośrodka fizjoterapii, a także nazwa autorskiego programu skupiającego się na fizjoterapeutycznym podejściu do ćwiczeń jogi. Jak narodził się pomysł na takie ścisłe połączenie?

Gdy stałem się już w pełni samodzielnym nauczycielem, zacząłem zadawać sobie dużo pytań dotyczących jogi. W międzyczasie kilkakrotnie doznałem kontuzji w wyniku stosowania technik jogi, których byliśmy uczeni. Ponadto z nieznanego mi wtedy powodu zaczęli do mnie przychodzić na zajęcia ludzie z różnymi problemami zdrowotnymi. Pomagałem im, jak umiałem najlepiej, ale niewiele wiedziałem z zakresu terapii. Kiedy próbowałem zasięgnąć porady u bardziej doświadczonych ode mnie nauczycieli, to albo odpowiadali w enigmatyczny sposób, albo mówili: „Ćwicz Bartku, a odpowiedź znajdziesz w jodze”. Ładnie to brzmiało, ale nie było dla mnie satysfakcjonujące. Potem stało się coś dziwnego. Zachorowałem. Poważnie. Ćwiczyłem zbyt ekstremalnie i traktowałem swoje ciało okrutnie. Jadłem za mało i nie to, co powinienem. Spałem niewiele, prowadziłem życie w reżimie jogi. Tak trafiłem na mojego największego nauczyciela, lekarza, dr. Macieja Wszelakiego. On potraktował mnie jak syna, z miłością, a potem nawrócił na właściwą ścieżkę jogi, lecząc przy okazji z przewlekłego zapalenia nerek, ucząc mnie i inspirując. Znałem już wtedy ajurwedę, ale dopiero dr Wszelaki pokazał mi, jak powinienem z niej korzystać. Był też inspiratorem moich studiów z dziedziny fizjoterapii. Ja z kolei intuicyjne wyczuwałem, że to właśnie fizjoterapia jest odpowiedzią na moje pytania o anatomię i fizjologię jogi. Miałem już wtedy w swojej bibliotece podręczniki medyczne i korzystałem z nich na bieżąco. Dopiero jednak studia, na które poszedłem, udzieliły mi odpowiedzi na te wszystkie pytania. Dobrze się złożyło, że najpierw zainteresowałem się jogą, a dopiero potem fizjoterapią, bo całe studia wykorzystałem na to, by analizować wszystko pod kątem jogi. Wreszcie mogłem profesjonalnie pomagać ludziom. Intuicja mnie nie zawiodła. Joga genialnie wpisuje się w model fizjoterapii.

Jak to wygląda na świecie? Czy stosuje się włączanie jogi do rehabilitacji ?

Coraz więcej ludzi na świecie upatruje w jodze formę leczenia. Jednak rzadko stosuje się ją jako formę rehabilitacji. Ja ze swojej strony, pomimo faktu, że jako członek IAYT (International Association of Yoga Therapists) jestem na bieżąco w temacie, nie widzę jeszcze takiej tendencji. Istnieje bardzo dużo prac z zakresu łagodzenia stresu, walki z depresją, wspomagania chorób neurologicznych takich jak SM czy Parkinson, ale zastosowania stricte rehabilitacyjnego jogi jest niewiele. Co nie znaczy, że ludzie tego nie robią. Nie jest to jednak łatwe. Sądzę, że na przykład w USA w ogóle nie będzie to możliwe na gruncie czysto medycznym z uwagi na silny lobbing. W Polsce jest lepiej, bo mamy pewne tradycje w dziedzinie rehabilitacji. Polski system rehabilitacyjny był zawsze bardzo otwarty, a nasze podejście było w latach siedemdziesiątych oficjalnie zalecanym przez WHO do naśladowania przez inne kraje. Na czym dokładnie polega metoda Yoga Medica? Przede wszystkim wolę unikać określenia „metoda”. Ja przecież nie wymyśliłem ćwiczeń jogi! To, co zrobiłem nowego, to zaadaptowałem ćwiczenia jogi (głównie asany), tak aby spełniały kryteria rehabilitacji. Aby to było możliwe, nie tylko zmieniłem niektóre techniki, ale przede wszystkim stworzyłem gotowe algorytmy postępowania w przypadku najczęstszych schorzeń. W związku z tym zdecydowanie bardziej trafne jest określenie „podejście” Yoga Medica. A podejście to polega w dużym skrócie na tym, że kiedy zgłasza się do nas człowiek na przykład z dyskopatią szyjną i całym zespołem neurologicznym towarzyszącym często temu zjawisku, to wiemy dokładnie, co z nim robić krok po kroku i jak go z tego wyciągnąć. W ciężkich przypadkach pacjent zgłasza się najpierw do nas na konsultację, przeprowadzamy specjalnie przeze mnie przygotowany wywiad bazujący na doświadczeniach moich niemieckich kolegów i wzbogacony o pytania i testy na potrzeby terapii Yoga Medica, badamy chorego i oglądamy całą diagnostykę obrazową. Następnie przygotowujemy plan usprawniania dla tego konkretnego pacjenta. Jeśli zachodzi taka potrzeba, stosujemy dodatkowe narzędzia oprócz jogi, takie jak terapia manualna, masaż leczniczy i inne składowe rehabilitacji. Żeby terapia działała, musi być „skrojona na miarę”, czyli dostosowana do indywidualnych potrzeb i przeciwwskazań względem danego pacjenta. Jednak wszystko to wpisuje się w konkretny wzór postępowania, jeśli chodzi akurat o dyskopatię szyjną. To jest właśnie to, czego nie zastałem, kiedy rozpoczynałem naukę ćwiczeń jogi. Na dzień dzisiejszy mogę zaproponować ludziom poszukującym takiej formy usprawniania gotowe podejście do ich problemów. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich schorzeń, ale większości tzw. cywilizacyjnych z pewnością.

Yoga Medica to przede wszystkim joga bezpieczna. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że rehabilitacja musi być przecieżbezpieczna. Podstawowym warunkiem ćwiczeń leczniczych musi być ich bezpieczeństwo. Niechcemy pogorszyć stanu pacjenta. Primum non nocere. Po drugie dlatego, że znamy już dzisiaj przeciwwskazania do wszystkich ćwiczeń i wiemy, jakich pozycji nie wolno w żadnym wypadku wykonywać przy określonych ograniczeniach zdrowotnych. Po trzecie, zrezygnowaliśmy w ogóle z wielu ćwiczeń, które dobre są tylko dla prawdziwych joginów, ale z pewnością niebezpieczne dla zwykłych ludzi. Po czwarte, zmodyfikowaliśmy wiele technik podstawowych ćwiczeń, kiedy odkryłem, że są niefizjologiczne, a było tego sporo. Większość stosowanych przez nas ćwiczeń z pozoru wygląda identycznie do ogólnie przyjętych form hatha jogi, ale ich metodyka jest inna. Zmieniliśmy sposoby ustawiania miednicy, pasa barkowego, stóp, rąk i stosujemy własne polecenia ruchowe, aby w ściśle określony sposób docierać do kory mózgowej, umożliwiając właściwą eferentację. Poza tym my się nigdy nie spieszymy, prowadząc zajęcia. Obserwujemy ćwiczących, rozmawiamy z nimi w trakcie ćwiczeń, reagujemy na bieżąco, korygujemy aż do skutku. Słowem, staramy się maksymalnie indywidualizować ćwiczenia, nawet w ramach ćwiczeń w grupie.

Co takiego daje joga, czego nie dają inne formy aktywności fizycznej?

Od strony fizjologii i anatomii jest to system doskonały. Mamy tu do czynienia z korekcją postawy, zwiększeniem zakresu ruchu w stawach obwodowych i kręgosłupa, odciążeniem stawów i kolumny kręgosłupa, zwiększeniem długości spoczynkowej mięśni i przywróceniem prawidłowego ich napięcia oraz stabilizacją. Ale prawdziwe cuda dzieją się w środku. Ćwiczenia jogi dosłownie masują narządy wewnętrzne, przywracając w nich prawidłowe krążenie, a jak wiadomo dzisiaj większość chorób od strony fizjologii bierze swój początek z procesu niedokrwienia. Ponadto zapewniają bezcenny efekt redukcji stresu dzięki mierzalnemu efektowi obniżenia pobudzenia w OUN i ogólnej regulacji neurohormonalnej. Ciekawe jest też to, że joga w porównaniu z innymi formami treningu ciała nie prowadzi do zmian adaptacyjnych w tkankach i narządach. Nawet jeśli jest praktykowana w najbardziej intensywnych, dynamicznych formach. Mam tu na myśli takie zmiany, jak na przykład przerost lewej komory serca czy wypalanie rezerw komórkowych, jak ma to miejsce w wyniku intensywnego uprawiania sportu. No i oczywiście mądrze praktykowana joga z poszanowaniem jej filozofii czyni z nas naprawdę lepszych ludzi

Czym charakteryzują się zajęcia według podejścia Yoga Medica? Czym różni się sesja rehabilitacyjna proponowana przez Ciebie od typowej sesji jogi?

Istotne jest na pewno to, że bardzo pilnujemy, aby każdy trafiał na kolejny poziom ćwiczeń dopiero po „zaliczeniu” ćwiczeń poziomu niżej. To ma miejsce oczywiście wtedy, gdy uczestnik nie podlega indywidualizacji od samego początku, bo w takim wypadku wykonuje on indywidualny program ćwiczeń na sali obok grupy. Nad procesem stopniowego usamodzielniania się ćwiczących czuwa fizjoterapeuta, terapeuta Yoga Medica. Zajęcia są tak zaplanowane, żeby w pierwszej kolejności kompensować asymetrię narządu ruchu i pobudzać procesy kompensacyjne, aby uzyskać określony efekt korekty posturalnej i to niezależnie od schorzenia. Z kolei same ćwiczenia są tak dobrane, aby zwiększać zakres ruchu kluczowych stawów obwodowych, wyrównywać napięcia w stawach krzyżowo-biodrowych, tonizować mięśnie kręgosłupa i stopniowo, bezpiecznie zwiększać zakres jego ruchomości. Bardzo dużą wagę przywiązujemy również do usprawniania stawów obręczy barkowej. Metodycznie wszystko ustawione jest tak, że kręgosłup stanowi nasz główny punkt odniesienia. W ten sposób rozpoczynają u nas ćwiczenia nawet osoby w nadciśnieniem tętniczym czy chorobą niedokrwienną serca. Dopiero później indywidualizujemy im ćwiczenia. Sesje rehabilitacyjne u nas różniąc się od typowej sesji jogi pod wieloma względami. Na podstawowych poziomach nie wykonujemy w ogóle pozycji odwróconych, intensywnych wyprostnych, skłonów do przodu w pozycjach siedzących, intensywnych rotacji, a nawet typowych ćwiczeń brzusznych, które są na początku bardzo szkodliwe. Relaksacja w zmodyfikowanych pozycjach leżących jest na pierwszych poziomach bardzo krótka. Wydłużamy jej czas trwania u osób bardziej zaawansowanych w ćwiczeniach i tylko wtedy, kiedy ciało już nie boli. Bardzo dużą wagę przykładamy do odciążenia osiowego kręgosłupa i temu podporządkowujemy pierwszy poziom ćwiczeń.

W leczeniu jakich schorzeń można wykorzystać podejście Yoga Medica?

Wykorzystać je można w zasadzie w każdym przypadku z wyłączeniem ciężkich schorzeń neurologicznych. Jogę można adaptować na potrzeby większości schorzeń. Jednak najlepsze efekty uzyskujemy w leczeniu narządów ruchu, układu oddechowego, układu krążenia i układu hormonalnego. Pomagamy ludziom po urazach sportowych, wypadkach komunikacyjnych, w dyskopatiach, kręgozmykach, zmianach zwyrodnieniowych biodra, kolana, barku, kobietom po mastektomii, przy problemach ginekologicznych, trudnościach z zajściem w ciążę, ludziom z nadciśnieniem tętniczym, chorobą niedokrwienną serca, w astmie, przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc, problemach z tarczycą i w wielu innych przypadkach. Oczywiście wielu z tych chorób nie wyleczymy, ale poprawiamy znacząco jakość życia, najczęściej tak, że pacjenci nie zauważają swoich chorób.

Współpracuje Pan ściśle z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym. Na czym dokładnie polega ta współpraca?

Badamy wspólnie efekty fizjologiczne, jakie niesie ze sobą joga. Współpracuję z Katedrą Fizjologii Klinicznej i Doświadczalnej. Aktualnie po pięciu latach mamy już praktycznie ukończone badanie dotyczące regulacji układu krążenia w pasywnych ćwiczeniach jogi. Badanie czeka na publikację. Wnioski też są ciekawe. Zweryfikowaliśmy na przykład kwestię gromadzenia się krwi w naczyniach klatki piersiowej, szyi i głowy. Z pewnością nie polecam każdemu wykonywania pozycji odwróconych. Ryzyko pęknięcia któregoś naczynia szczególnie u osób starszych jest zbyt duże. Z drugiej strony miło było obserwować reakcję układu nerwowego na te ćwiczenia. Ewidentnie zauważyliśmy modulację przywspółczulną, a więc wiemy już, skąd ten efekt wyciszenia w pozycjach odwróconych. Badanie było przeprowadzane u nas w pracowni na podstawie wybranych i przygotowanych przeze mnie ćwiczeń, jak również w ramach uczestników moich zajęć. Teraz planujemy uruchomić badanie osób z nadciśnieniem tętniczym niećwiczących wcześniej jogi. Moim zadaniem jest przygotować model usprawniania i zebrać grupę. Pacjenci następnie będą zgłaszać się do WUM na specjalistyczne pomiary układu nerwowego.

Jakie są Twoje plany na przyszłość ?

Profesjonalne badania zabierają mnóstwo czasu, ale chcę je kontynuować, ponieważ to moja pasja, jak również najlepszy sposób na to, żeby joga stopniowo stawała się coraz bardziej wiarygodna w oficjalnych kręgach, również, a może przede wszystkim medycznych. Istnieje co prawda już sporo badań na świecie dotyczących jogi, jednak ich rzetelność często pozostawia wiele do życzenia. Ponadto zamierzam dalej szkolić fizjoterapeutów do roli terapeutów Yoga Medica i zająć się głównie edukacją, ograniczając przy tym swoją rolę terapeuty. Poza tym mam dzieci, cudowny związek i kilku wspaniałych przyjaciół. Chcę dla nich znaleźć więcej czasu.

Rozmawiała: Ewa Majerska

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *