Marta Szczerek – jak zostałam instruktorką jogi

Historia Marty Szczerek, instruktorki jogi w pracowni Yoga Medica

Marta Szczerek - yoga w parku Peyrou w MontpellierJoga jest częścią mojego życia, bardzo dużą częścią, a tak naprawdę to teraz prawie całym życiem ;-) Ruch i wszelkiego rodzaju aktywność fizyczną lubiłam od zawsze. Od dziecka tańczyłam, przez ponad dziesięć lat i to pochłaniało większość wolnego czasu. Kochałam to, ale poszłam na studia (fizjoterapia) i przyszedł czas na zmiany. To czego nauczyłam się podczas tych lat, (przygotowanie ciała, dyscyplina) postanowiłam wykorzystać i rozpoczęłam kurs fitness. Wydawało mi się, że jeżeli przez wiele lat tańczyłam, dużą radość będzie sprawiło mi prowadzenie tego typu zajęć, szczególnie tanecznych. Szybko okazało się jednak, że o ile sam taniec kochałam i nadal kocham tak prowadzenie zajęć tanecznych, włożonych w ramy fitnesu mi nie odpowiada.

Przez przypadek trafiłam do Ursynowskiego Centrum Sportu i Rekreacji gdzie właśnie ruszał program „Senior sprawny, sprawniejszy” i zaczęłam prowadzić zajęcia dla osób starszych. Nawet nie przypuszczałam, jak wiele radości sprawi mi moja nowa praca, pomimo tego, że od dziecka byłam przyzwyczajona do ciężkiej harówki na zajęciach ( trenowałam taniec wyczynowo, więc treningi bywały bardzo ciężkie), a te ćwiczenia z oczywistych powodów musiałam prowadzić spokojnie. Myślę, że przyczyną tego była ogromna siła i pozytywna energia jaką otrzymywałam od moich Seniorów.

Marta Szczerek - yoga w parku Peyrou w MontpellierPonieważ, równolegle studiowałam fizjoterapię, zdawałam sobie sprawę, że takich zajęć nie można poprowadzić w typowy, fitnesowy sposób (na zajęciach miałam Panią która skończyła 90 lat :) ), zaczęłam szukać alternatywy. No i w tym momencie powoli dochodzimy do jogi. Właśnie na studiach licencjackich poznałam Bartosza Niedaszkowskiego i dzięki jego wskazówkom, postanowiłam wprowadzić na zajęcia dla seniorów elementy jogi. Okazało się, że sprawdziło się to rewelacyjnie. To był tak naprawdę mój pierwszy „prawie” kontakt z jogą. Prawdziwy zaczął się kiedy Bartek powiedział, żebym wpadła do niego na zajęcia. Pamiętam, że poszłam do jeszcze wtedy Pracowni Dobrego Zdrowia, z naszą wspólną znajomą ze studiów, Klaudią. Dokładnie pamiętam swoją pierwszą sesję. Choć fizycznie byłam przygotowana do wielu asan, polegało to tylko na mechanicznym powtarzaniu pozycji, nie byłam jeszcze wtedy świadoma jak wiele wysiłku i skupienia należy włożyć w to, aby perfekcyjnie wykonać asanę. Wtedy zrozumiałam, że joga to nie tylko mechaniczne wykonywanie asan to zdecydowanie coś więcej, wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam co, ale ziarno zostało zasiane.

Marta Szczerek - yoga na plaży w Palavas-Les-FlotsZaczęłam wpadać na zajęcia do Pracowni, ale ze względu na zbliżającą się obronę pracy licencjackiej nie miałam zbyt wiele czasu, więc nie była to regularna praktyka. Ale postanowiłam sobie, że jak tylko uporam się z pierwszym etapem studiów, wrócę do jogi. Okazało się, że joga była mi chyba pisana, bo w wakacje odezwał się do mnie Bartosz i zapytał, czy nie chciałabym zajmować się jogą na poważnie. Oczywiście nie od razu, ale po przejściu odpowiedniego szkolenia. Byłam bardzo zaskoczona, ale jednocześnie szczęśliwa, że los się tak ułożył. Dodatkowo wiedziałam również, że Bartek oprócz tego, że jest doskonałym nauczycielem klasycznej hatha jogi, to pod wpływem studiów fizjoterapeutycznych, zmienił swoje podejście do sposobu prowadzenia zajęć i technik wykonywania ćwiczeń ( to były początki podejścia Yoga Medica ). Czyli wszystko łączyło się w całość. Rozpoczynając studia magisterskie, rozpoczęłam szkolenie u Bartosza. To był trudny (mnóstwo nowości, teoria prowadzenia zajęć, technika wykonywania ćwiczeń, dostosowanie ćwiczeń do jednostek chorobowych itd.), ale jednocześnie bardzo fajny etap mojego życia. Poznałam jogę i zakochałam się :) Okazało się, że to jest to i zrozumiałam, że już się z nią nie rozstanę. Praktyka, pokonywanie własnych ograniczeń i coraz większa świadomość jak wiele joga daje, sprawiły że naprawdę chciałam już prowadzić zajęcia.

Yoga na plażyPo przejściu szkolenia, pora na pierwszą, prowadzoną samodzielnie sesje. Pamiętam, że bardzo się bałam, choć przecież prowadziłam już wcześniej różnego rodzaju zajęcia. Ale to nie było to samo. Na początku, u mnie na zajęciach było po kilka osób, u Bartosza pełna sala ;-) nie było łatwo, ale się udało. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka i teraz, po kilku latach, mogę w pełni cieszyć się tym czego nauczyłam się od Bartka, czego nauczyłam się sama i przekazywać to na swoich zajęciach. Muszę powiedzieć, że nigdy nie spodziewałam się, że praca będzie mi sprawiała tak dużo radości. Tak naprawdę to nie praca, Pracownia to mój drugi dom. Atmosfera tego miejsca, to przede wszystkim ludzie, zarówno Ci z którymi współpracuje :) jak i nasi pacjenci. Zawsze na zajęciach staram się dać z siebie maksimum energii, żeby osoby przychodzące na sesje zakochały się w jodze, albo przynajmniej ( a może „aż”) jak najbardziej skorzystały z jej dobrodziejstw. I to właśnie prowadzenie zajęć, energia płynąca od ćwiczących osób, widok ich starań, tego jak krok po kroku pokonują swoje ograniczenia, daję mi siłę i sprawia, że cały czas mi się chce :)

Wracając jeszcze na chwile, do samej jogi. Kiedyś Pani przeprowadzająca wywiad do radia (właśnie na temat jogi) zapytała mnie czy joga daje mi wolność. Musiałam się chwile zastanowić, żeby odpowiedzieć na to pytanie, ale tylko chwile. Tak. Joga daje mi wolność, w tym sensie, że pozwala na dostosowanie praktyki do aktualnego stanu fizycznego i psychicznego. Nie zawsze jesteśmy w super formie, każdy z nas ma gorsze momenty. W takim czasie, odpowiednia praktyka jogi pozwala się zregenerować, naenergetyzować. Dla mnie to wolność, bo wtedy ćwiczę tak aby sobie pomóc i dzięki temu odzyskuje równowagę.

Choć praktykuję i prowadzę jogę od kilku lat to dopiero początek mojej drogi, super początek :)

3 comments

  1. Bardzo zazdroszczę! Dla mnie na razie jest to duży wysiłek i ogromna frustracja, bo nie wszystko wychodzi tak, jak powinno i jak bym tego chciała (problem z perfekcjonizmem). Dlatego tez wiele razy rezygnowałam, ale wracam. Marzy mi się wyjść z ćwiczeń i przestawić się na praktykę, na coś więcej… ale jak człowiek całe życie fitnessował i był nastawiony na pomiary i wyniki, to trudno tak od razu pójść w coś nowego:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *