Historia wzięta… z Yoga Medica ;) – Olga

Jak trafiłam na jogę u Bartka? Przypadek, zrządzenie losu, a może mój „Anioł Stróż”…?:)

Koleżanka powiedziała mi o „rehabilitacyjnej jodze” na Racławickiej i postanowiłam spróbować, choć chyba nie liczyłam na początku na zbyt wiele. Z moim „przepuklinowym” i pokrzywionym, a przede wszystkim non-stop bolącym, kręgosłupem przeszłam wtedy już kilka rehabilitacyjnych turnusów w znanych ośrodkach.

Próbowałam masaży, różnorakich ćwiczeń, odwiedziłam kilku neurochirurgów, którzy w skrócie mogli mi oferować operację ad hoc lub ewentualnie w trochę odroczonym terminie, ale zawsze słyszałam, że i tak mnie to czeka. Wyprzedzając moją opowieść minęło od tamtej pory już chyba 6 lat i mam się dobrze, a w zasadzie to znacznie lepiej niż wtedy :) 

Jednak chronologicznie. Po pierwszych zajęciach jogi byłam załamana i uznałam, że strasznie trudne te ćwiczenia i że chyba to nie dla mnie. Niby wyglądają na łatwe, ale o tylu sprawach trzeba jednocześnie pamiętać, że nie dam rady … Ale wykupiłam miesięczny karnet, więc uznałam, że trzeba wykorzystać, że szkoda zmarnować :)

Każde kolejne zajęcia pomału pozwalały mi poznać podstawowe asany. I po prostu odnalazłam się w tym. Jednak efekty lecznicze to późniejsza perspektywa. Przyznam, że nie pamiętam już teraz czy drętwienia rąk i ból pleców zaczął się zmniejszać po 3 czy raczej po 9 miesiącach. Ale ważne, że zaczął. I tak jest do teraz. Nie oznacza to że żyję zupełnie bez bólu, ale komfort życia jest jednak dużo wyższy, a wizja operacji (która i tak nie zaoferuje sprawności, a tylko teoretycznie zabezpieczy kręgosłup przed uszkodzeniem rdzenia) oddaliła się mam nadzieję na wieczne nigdy… Tylko lekarze się czasem dziwią, gdy widzą rezonans sprzed jogi i taki późniejszy, że część zmian jakby się trochę wchłonęła, a i krzywizna kręgosłupa już nie tak patologicznie kifotyczna jak wcześniej.

Jednak na koniec info dla leniwych – żeby joga pomogła nie wystarczy poćwiczyć miesiąc, dwa czy nawet rok. Jeśli ma się poważny  problem z kręgosłupem to trzeba ćwiczyć już zawsze. Przez ostatnie dwa miesiące po raz pierwszy od tych kilku lat zaniedbałam praktykę (z powodu różnych innych problemów zdrowotnych) i dolegliwości bólowe od razu sie nasiliły. Zatem nie ma zmiłuj, wiem, że na jogę jestem po prostu skazana :)

One comment

  1. Zupełnie jakbym czytało o sobie. Dzięki regularnej praktyce- takiej w zasadzie codziennej, 3 x 1,5 h zajęć grupowych * przynajmniej 30 min. na macie w pozostałe dni- bóle kręgosłupa z przepuchliną znacznie się obniżyły. Stała praktyka pozwala na zredukowanie napięć, drętwienia rąk, nóg, bólu lędźwi i okolić przepukliny w sposób nieporównywalny z żadną aktywnością. Joga uzdrawia nie tylko umysł , ale i ciało i na nią jestem „skazana” dożywotnio. Cudna to perspektywa;) Bez jogi dolegliwości się nasilają, a są naprawdę nieznośne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *